Odpoczywam :)

Do "kolekcji" dokupiliśmy... bieżnię. Tak. Teraz także w deszczowe dni można pójść na spacer, z czego zresztą skrzętnie korzystamy. A żeby był już całkowity komplet, zaopatrzyliśmy się także w piłki rehabilitacyjne. Dobrze mieć świadomość, że wreszcie o siebie dbamy. :)

Zima za oknem na chwilę (ledwie kilka dni) ustąpiła na rzecz nie wiadomo jakiej pory roku. Chyba deszczowej. ;) Od dziś jednak znów wróciły widoki z ośnieżonymi drzewami, polami i drogami, i temperaturą powietrza zdecydowanie poniżej zera. Jest pięknie!

Rano skończyłam czytać "Czarownicę ze wzgórza" S. Halls- powieść częściowo opartą na faktach. Na LC można znaleźć na jej temat bardzo zróżnicowane opinie. Mnie jednak bardzo się podobała. Może dlatego, że lubię historie o polowaniach na czarownice? Choć to pewnie dziwne zainteresowanie. Oczywiście, można w powieści znaleźć kilka błędów logicznych, ale moim zdaniem nie przekreśla to ciekawej fabuły. Tym bardziej, że dzięki tej książce sięgnęłam po artykuły o "czarownicach" z Pendle, o których do tej pory nie słyszałam (jakoś częściej można trafić na historie dotyczące procesów o czary, które miały miejsce w Salem). 

Po południu wzięliśmy psiaki na spacer. Pogoda może niespecjalnie sprzyjała, bo nieco przemarzliśmy, ale zawsze to jakaś odmiana od chodzenia po schodach czy bieżni. ;)

Teraz słucham koncertu. Tym razem artyści wykonują pieśni B. Okudżawy (ostatnio były utwory A. Osieckiej). I tak sobie nucę: "Pan Bóg grzechy wybaczy i winy odpuści mi wszystkie. Bo czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?". Uwielbiam "Pieśń gruzińską"! W ogóle ten koncert to taki wspaniały prezent na zakończenie weekendu. 

Jutro trudny dzień, który rozpocznie bardzo pracowity tydzień. Na razie jednak staram się o tym nie myśleć. Jeszcze odpoczywam. :)

A co u Was?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zwiedzam/-y

11 listopada