Posty

...

Dotarło do mnie kolejne zamówienie. Tym razem kupiłam książkę poleconą przez E., do tego drugą historię związaną ze Spinalongą oraz 3 woluminy  Władcy pierścieni , niejednokrotnie błędnie nazywane trylogią (sama nieraz używam tego określenia, bo tak wygodniej).  Paczka z książkami to jednak nic w porównaniu z wiadomością, którą kilkanaście dni temu otrzymałam przez telefon! Dzięki Ci, Boże!!! Od ponad tygodnia wszyscy bliscy w domu. Nareszcie! Zatem- zaczęłam wakacje. ;) Mam jednak tyle różnych prac do wykonania, że nie wiem, od czego zacząć. ;))) Do tego na przeczytanie czeka mnóstwo książek, a na wysłuchanie- audiobooki. I teraz nie wiem, czy powinnam się relaksować, czy jednak zabrać za te wszystkie zaległe prace. ;)) A czasu coraz mniej, wszak już w czwartek miałam szkolenie, a od jutra co drugi dzień muszę być w szkole.  Póki co umówiłam się na kilka spotkań, dzięki którym pewnie choć na chwilę zapomnę o tym wszystkim, co za nami i co przede mną. A ten rok był, ...

...:::...

Czas przepływa mi między palcami. Staram się odpoczywać oraz wykonywać codzienne obowiązki, na ile tylko stres pozwala, ale i tak mam wrażenie, że drepczę w miejscu. " Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość." To tak w kontekście tego, co miałam robić w te wakacje.  Brat wrócił do pracy, tata do domu i tylko mama wciąż jeszcze przebywa w szpitalu. Nadal więc proszę o modlitwę. Za tę już wzniesioną w intencji moich najbliższych DZIĘKUJĘ! Siedzenie w wiszącym fotelu oraz czytanie książek to w te wakacje moje ulubione zajęcie. W lipcu "pochłonęłam" 8 pozycji. Najbardziej podobały mi się 3 książki: "Szepty z wyspy samotności" Magdaleny Knedler, "Miłość w kasztanie zaklęta" Moniki A. Oleksy oraz "Dziewczyna z perłą" Tracy Chevalier.   Powoli zapełniam spiżarnię. Mam już kompot z truskawek, czereśni i borówek amerykańskich oraz dżem z tych ostatnich. Ponadto na przerobienie czekają buraki, a w skrzynce suszy ...

Modlitwa

Proszę o modlitwę za moich rodziców i brata.

Społeczna izolacja a ja

Z jednej strony ten czas społecznej izolacji mocno dał mi w kość, z drugiej- pomógł się wyciszyć, zapomnieć o szkolnych problemach, zauważyć wartość posiadania domu i ogrodu.  Nie mam ochoty na żadne spotkania, co pewnie czyni mnie jeszcze większym dziwadłem, bowiem wystarczy mi kontakt telefoniczny czy online.  Po egzaminach koleżanki wyraźnie zadowolone usiadły przy stoliku, żeby porozmawiać, nacieszyć się swoim towarzystwem. Na chwilę przyłączyłam się do nich, ale po powrocie do domu stwierdziłam, że właściwie to spotkanie nie wywołało we mnie żadnych pozytywnych emocji. I nie mam ochoty jutro znowu tam jechać, żeby wziąć udział w konferencji, która równie dobrze mogłaby się odbyć online, jak kilka od marca.  Nie tęsknię za dawną formą pracy, obecna bardzo mi pasuje- naprawdę lubię lekcje online, tym bardziej, że dzięki nim część moich uczniów jest bardziej otwarta, chętniej przyłącza się do rozmowy, a do tego nikt nie przeszkadza, więc nie muszę się denerwować czy wpi...

Końcówka weekendu

Szczęśliwie, dobry nastrój powrócił. :) Szkoda tylko, że długi weekend minął jak z bicza strzelił. No, prawie, bo dziś jego ostatni dzień. Planujemy więc małą wycieczkę z obiadem na jakimś tarasie czy w ogródku. Poza tym chcemy rozłożyć basen- prezent urodzinowy mojego J. :) Jutro mają dotrzeć leżak i wymarzony przeze mnie fotel podwieszany! Oczami wyobraźni widzę, jak w nim zasiadam z książką na kolanach. Będzie cudownie! :) Póki co przygotowuję materiały na jutrzejsze i piątkowe lekcje dotyczące "Oskara i p. Róży", wszak rok szkolny jeszcze się nie skończył, choć minione trzy dni nieco mnie rozleniwiły. ;) Co do lektury- uwielbiam ją. Mam nadzieję, że i moim uczniom się spodobała.  Poza tym ładuję swoje akumulatory, oglądając widoki Rewala, w którym od wczoraj przebywają moi rodzice. Kamery mają swoje plusy- działają niemal jak bilokacja. ;)  Mimo wielu wątpliwości rodzice jednak zdecydowali się na zaplanowany rok wcześniej wyjazd. Zaczynam myśleć, że powrót do normalności ...

Długi weekend

Mam wolne, a zamiast się cieszyć, chodzę przygnębiona. Czuję się jak uzależniony na odwyku. ;) Zawsze tak mam na początku wakacji, w tym roku dopadło mnie wcześniej. 

Czekam i marzę ;)

Typowych dni roboczych zostało siedem, czyli 21 lekcji online. Ponadto czeka mnie praca w komisji egzaminacyjnej (póki co tylko jednego dnia), spotkanie online z rodzicami, a także dwie konferencje oraz pożegnanie z wychowankami i rozdanie świadectw "na żywo". Tak, nadal odliczam i... czekam na wakacje! :) Marzy mi się leniuchowanie, "wyłączenie" myślenia, cieszenie oczu i duszy pięknymi widokami...