Posty

Wolny wieczór

Dziś zrobiłam sobie wolny wieczór, mimo że to jeszcze nie weekend. Potrzebowałam tego. Stwierdziłam, że nie zawsze muszę OD RAZU sprawdzić i ocenić przesłane prace. Zrobię to jutro. Tym bardziej, że w tym tygodniu wszystkie dni niemalże w całości (do późnych godzin wieczornych) spędziłam na pracy. Nawet najlepiej działająca maszyna potrzebuje odpoczynku, by nadal móc sprawnie funkcjonować. Ludzki organizm też.  Ostatnio usłyszałam 2 wypowiedzenia, które bardzo mi się spodobały: 1) "Im cięższa jest walka, tym wspanialsze zwycięstwo." 2) "Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu." Do przemyślenia.
Coraz częściej myślę już o świętach i bożonarodzeniowych dekoracjach. Nawet nabyłam kilka drobiazgów podczas zakupów w najbliższym sklepie. Od przyszłego tygodnia wszystkie sklepy w galeriach mają być już otwarte, więc inspiracji będzie więcej. ;)  W sobotę przeczytałam artykuł o tym, że psychologowie radzą w tym roku wyjątkowo wcześnie przystroić mieszkania i domy, aby sprawić, by ten wyjątkowo trudny czas stał się choć trochę znośniejszy, a nawet piękniejszy.  Chyba sprawdzę to w najbliższym tygodniu! ;) ... Póki co tę notkę piszę w tzw. międzyczasie, ponieważ pracy mam tak wiele, że ledwie wyrabiam na zakrętach. ;) Nie wiem, jakby to było, gdybym uczyła w dużej szkole i tylko j. polskiego?  ... Dziś uczestniczyłam w pogrzebie wujka. Ta smutna uroczystość w czasach pandemii wydaje się być jeszcze bardziej przygnębiająca...

11 listopada

Pamiętam, jak któregoś 11 listopada staliśmy w długiej kolejce po rogale świętomarcińskie, a tuż obok tętniło życie na poznańskim rynku. Tego smaku i klimatu pewnie nigdy nie zapomnę. Pamiętam, że dni przed 11 listopada od kilku lat wiązały się z intensywnymi próbami do akademii, za które byłam współodpowiedzialna.  Pamiętam, że 11 listopada to był dzień, kiedy uczestniczyło się w mszy świętej w intencji ojczyzny i Polaków.  Co zapamiętam z tegorocznego 11 listopada? Same złe wiadomości, o których nawet nie chce się pisać. Lepiej pomilczeć i pomodlić się. 

Zdalne

Dwa dni zajęło mi przygotowanie siedmiu poniedziałkowych lekcji (i jednej wtorkowej), ale szczęśliwie mam to za sobą i jutro mogę odpoczywać.  Nie powiem, mały stres jest, bo dzieci i ich rodzice już jakieś porównanie lekcji i nauczycieli mają po ubiegłym tygodniu, ale staram się za bardzo o tym nie myśleć. 

Uff

Wynik mojego drugiego testu okazał się negatywny. Wymaz mamy- też. Uff! J. jeszcze do jutra ma izolację, a do niedzieli- zwolnienie lekarskie. Czy jest już zdrowy i nie zakaża? Nie wiadomo. Ech, i to się nazywa walka z pandemią?! Od poniedziałku zatem przechodzę na pracę zdalną. Póki co jeszcze odpoczywam, ale od jutra będzie trzeba przynajmniej część każdego dnia poświęcić na przygotowania.  Boję się nagromadzonych zaległości.

O książkach i... wakacjach

Przeczytałam kolejną powieść K. Hannah. Tym razem były to Prawdziwe kolory . Moim zdaniem ta historia w dużej mierze przypomina typowy romans dla kobiet, więc trochę mnie rozczarowała, bo spodziewałam się czegoś więcej. Mimo to przeczytałam ją z zainteresowaniem, choć tak naprawdę wciągnęła mnie dopiero od połowy. Najbardziej podobał mi się sposób pokazania relacji rodzinnych i sąsiedzkich oraz charakterów bohaterek, najmniej- zakończenie, które było przewidywalne.  Przyszła więc pora na powieść Była sobie rzeka . Jestem jej bardzo ciekawa. Muszę też sobie przypomnieć Mikołajka i Hobbita , wszak kiedyś L4 się skończy i będzie trzeba wrócić do pracy. Póki co mam takie dziwne wakacje. Trochę stresujące, ale jednak wakacje. ;)

Czy...?

Czwartek: Czas mija niepostrzeżenie, a przecież na kwarantannie powinien zwolnić, czyż nie?  Tak, okazało się, że znów mojej rodzinie przypadło walczyć z coraz bardziej panoszącym się wirusem... Przeczucie nas nie zawiodło, choć póki co spełniło się w 50%, bowiem zakażony jest tylko J. Mój organizm się obronił, ale to jeszcze nie koniec tej walki, tym bardziej, że od tygodnia albo dłużej mam ciągły kontakt z patogenem (jakkolwiek beznadziejnie to brzmi) i nie mogę mieć pewności, że się nie zaraziłam. Według obecnych oficjalnych informacji powinnam wrócić do pracy w poniedziałek, tylko nieoficjalnie wiem, że przysługuje mi 20- dniowa kwarantanna. Szczerze mówiąc wolałabym, aby SANEPID wreszcie poinformował mnie, co mam robić, bo chciałabym MIEĆ PEWNOŚĆ, że po powrocie do szkoły nie będę nikogo zarażać. Jedno wiem- nowe przepisy niczego nie ułatwiły, w niczym nie pomogły, a wszystkie służby zaangażowane w walkę z chorobą radzą sobie coraz gorzej.  Czy jeszcze kiedyś będzie "norm...