Posty

Po przerwie

Dwa miesiące milczenia. Cóż, chyba odwykłam od pisania. Ewentualnie nic godnego uwagi się u mnie nie dzieje. A może mam tyle zajęć, że na pisanie zwyczajnie nie znajduję już czasu? Sama nie wiem. ;) Nowy rok zaczęłam bez postanowień, ale za to konsekwentnie je realizuję. ;)))))  Od ponad 2 tygodni codziennie albo spaceruję z kijkami, albo biegam... po schodach, a dzięki nowemu telefonowi, specjalnej opasce i wadze oraz odpowiedniej aplikacji "liczę" kroki, ilość spalonych kalorii, itp. Wreszcie czuję się zmotywowana do wysiłku i ruchu jako takiego. ;) Nastrój też mam zdecydowanie lepszy. Tkanka tłuszczowa powoli maleje, waga także, a i kondycja wydaje się być coraz lepsza. Same plusy. :) Mam nadzieję, że samozaparcia wystarczy mi na dłużej.  Od 1 stycznia za namową kolegi biorę też udział w projekcie fotograficznym, który codziennie "zmusza" mnie do zrobienia przynajmniej jednego zdjęcia. Lubię to. Fotografowanie naprawdę mnie odpręża. Nie twierdzę, że jestem specja...

Wolny wieczór

Dziś zrobiłam sobie wolny wieczór, mimo że to jeszcze nie weekend. Potrzebowałam tego. Stwierdziłam, że nie zawsze muszę OD RAZU sprawdzić i ocenić przesłane prace. Zrobię to jutro. Tym bardziej, że w tym tygodniu wszystkie dni niemalże w całości (do późnych godzin wieczornych) spędziłam na pracy. Nawet najlepiej działająca maszyna potrzebuje odpoczynku, by nadal móc sprawnie funkcjonować. Ludzki organizm też.  Ostatnio usłyszałam 2 wypowiedzenia, które bardzo mi się spodobały: 1) "Im cięższa jest walka, tym wspanialsze zwycięstwo." 2) "Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu." Do przemyślenia.
Coraz częściej myślę już o świętach i bożonarodzeniowych dekoracjach. Nawet nabyłam kilka drobiazgów podczas zakupów w najbliższym sklepie. Od przyszłego tygodnia wszystkie sklepy w galeriach mają być już otwarte, więc inspiracji będzie więcej. ;)  W sobotę przeczytałam artykuł o tym, że psychologowie radzą w tym roku wyjątkowo wcześnie przystroić mieszkania i domy, aby sprawić, by ten wyjątkowo trudny czas stał się choć trochę znośniejszy, a nawet piękniejszy.  Chyba sprawdzę to w najbliższym tygodniu! ;) ... Póki co tę notkę piszę w tzw. międzyczasie, ponieważ pracy mam tak wiele, że ledwie wyrabiam na zakrętach. ;) Nie wiem, jakby to było, gdybym uczyła w dużej szkole i tylko j. polskiego?  ... Dziś uczestniczyłam w pogrzebie wujka. Ta smutna uroczystość w czasach pandemii wydaje się być jeszcze bardziej przygnębiająca...

11 listopada

Pamiętam, jak któregoś 11 listopada staliśmy w długiej kolejce po rogale świętomarcińskie, a tuż obok tętniło życie na poznańskim rynku. Tego smaku i klimatu pewnie nigdy nie zapomnę. Pamiętam, że dni przed 11 listopada od kilku lat wiązały się z intensywnymi próbami do akademii, za które byłam współodpowiedzialna.  Pamiętam, że 11 listopada to był dzień, kiedy uczestniczyło się w mszy świętej w intencji ojczyzny i Polaków.  Co zapamiętam z tegorocznego 11 listopada? Same złe wiadomości, o których nawet nie chce się pisać. Lepiej pomilczeć i pomodlić się. 

Zdalne

Dwa dni zajęło mi przygotowanie siedmiu poniedziałkowych lekcji (i jednej wtorkowej), ale szczęśliwie mam to za sobą i jutro mogę odpoczywać.  Nie powiem, mały stres jest, bo dzieci i ich rodzice już jakieś porównanie lekcji i nauczycieli mają po ubiegłym tygodniu, ale staram się za bardzo o tym nie myśleć. 

Uff

Wynik mojego drugiego testu okazał się negatywny. Wymaz mamy- też. Uff! J. jeszcze do jutra ma izolację, a do niedzieli- zwolnienie lekarskie. Czy jest już zdrowy i nie zakaża? Nie wiadomo. Ech, i to się nazywa walka z pandemią?! Od poniedziałku zatem przechodzę na pracę zdalną. Póki co jeszcze odpoczywam, ale od jutra będzie trzeba przynajmniej część każdego dnia poświęcić na przygotowania.  Boję się nagromadzonych zaległości.

O książkach i... wakacjach

Przeczytałam kolejną powieść K. Hannah. Tym razem były to Prawdziwe kolory . Moim zdaniem ta historia w dużej mierze przypomina typowy romans dla kobiet, więc trochę mnie rozczarowała, bo spodziewałam się czegoś więcej. Mimo to przeczytałam ją z zainteresowaniem, choć tak naprawdę wciągnęła mnie dopiero od połowy. Najbardziej podobał mi się sposób pokazania relacji rodzinnych i sąsiedzkich oraz charakterów bohaterek, najmniej- zakończenie, które było przewidywalne.  Przyszła więc pora na powieść Była sobie rzeka . Jestem jej bardzo ciekawa. Muszę też sobie przypomnieć Mikołajka i Hobbita , wszak kiedyś L4 się skończy i będzie trzeba wrócić do pracy. Póki co mam takie dziwne wakacje. Trochę stresujące, ale jednak wakacje. ;)